Hejter kowalem Twojego biznesu

Problem hejtingu nie dotyczy tylko osób publicznych, do ruiny może także doprowadzić firmy.

Wyobraź sobie, że zakładasz własny biznes. Długo pracujesz nad koncepcją, modelem działania, pozyskujesz środki czy też inwestujesz własne ciężko zaoszczędzone pieniądze. Możesz być również przedsiębiorcą z wieloletnim stażem i ugruntowaną pozycją rynkową. Tak naprawdę nie ma to większego znaczenia. W oczach hejtera każda okazja będzie dobra do wylania na Ciebie gara z pomyjami, a Twoje próby lub ewentualne powodzenie podziała jak płachta na byka.



Nie, nie przeczytasz tu o sytuacjach kryzysowych w social media lub o skutecznej komunikacji z niezadowolonym klientem. Mowa o tym, jak poprzez naruszenie dóbr osobistych niszczy się biznes oraz łamie kariery. Mało kto zdaje sobie sprawę z cienkiej granicy przekroczenia tzw. dozwolonej krytyki, a tym samym naruszenia art. 212-216 Kodeksu Karnego. Uwzględniając statystyki, jakie przedstawia firma Google - aż 81% badanych nie korzysta z usług firm lub osób mających złą reputację w sieci. Na tym przykładzie widać, że skala procederu wpływającego bezpośrednio na wyniki firm, jest ogromna.

To jak łatwo i bezmyślnie przychodzi - nazwijmy rzeczy po imieniu - łamanie prawa pokazuje choćby przykład projektu „Grażyna Żarko”



Przykładów biznesowych jest pod dostatkiem. Marketing szeptany, w którym opluwa się konkurencję i fabrykuje nie mające miejsca zdarzenia - to standard. Sami pracownicy również dorzucają do ognia wyrzucając swoim pracodawcom najróżniejsze grzeszki w sieci. Zapewne byłoby to bardziej zrozumiałe, może gdyby chodziło wyłącznie o warunki i standard pracy. Tym czasem na portalach takich jak http://pracadokitu.com/ przeczytam również o romansach pana prezesa, jego stanie posiadania lub o niedyspozycjach żołądkowych innego przełożonego.

Z czego wynika częsta bezradność szkalowanych firm? Otóż biznes jest o generację starszy niż to, co się faktycznie dzieje wokół nas. Przedsiębiorcy wiedzą, jak się zachować, kiedy ktoś naruszy ich dobre imię w tradycyjnych mediach. Ale wobec internetu czują się często bezradni. Zwłaszcza że nie wiadomo za bardzo, kogo w nim ścigać. Co zrobić, jeśli wszystkie sposoby marketingowe zawiodą?

Okazuję się, że znajduje się coraz więcej instrumentów mogących mieć wpływ na ujawnienie i ukaranie sprawców lub też ewentualną neutralizację zdarzeń. Pierwszy krok, to skierowanie nadużycia do administratora forum lub portalu. Jeżeli takie działanie nie poskutkuje, swoje kroki warto skierować do odpowiedniej kancelarii prawnej lub firmy specjalizującej się w ochronie dóbr osobistych – takie też już istnieją, a przykładem może być tu choćby Klinika Reputacji, która, jak czytamy w „Dzienniku Gazecie Prawnej” na brak zajęć narzekać nie może. Usunięcie wpisu to jedno, co innego to namierzenie jego autora. Jest to działanie o wiele trudniejsze i wymaga zgłoszenia tego faktu organom ścigania.

Bez względu na to, jak paskudną rzeczą jest hejting, warto przed podjęciem działań w niego wymierzonych zwrócić uwagę na zasięg oraz same przyczyny jego zaistnienia. Po podjęciu decyzji o działaniu uzbrójmy się w cierpliwość, bo choć walka jest często jak najbardziej do wygrania, to wymaga od przedsiębiorcy sporej dawki opanowania i żelaznej konsekwencji.
Trwa ładowanie komentarzy...